Cześć, jestem Magda
Ceramika to dla mnie sposób na zwolnienie i powrót do siebie. Wierzę, że tworzenie z gliny daje coś więcej niż tylko gotowy przedmiot. Na warsztatach tworzę przestrzeń, w której możesz oderwać się od codzienności, pobrudzić ręce gliną i po prostu być w procesie.
Z ceramiką jestem związana od przedszkola – dosłownie. To moja mama zapisała mnie wtedy na pierwsze zajęcia. Później, w liceum, znowu mnie tam zaciągnęła. A potem były studia na Majorce, gdzie ceramika stała się już obowiązkowym przedmiotem. Po powrocie do Polski wróciłam do gliny raz jeszcze, tym razem przez rzeźbę.
Przez długi czas myślałam, że ceramika zostanie tylko moim spokojnym hobby, czymś co robię po godzinach, dla siebie. Kiedy znajoma zaproponowała mi prowadzenie warsztatów, wydawało mi się to totalnie abstrakcyjne… ale dałam się namówić. I tak właśnie jestem tutaj.
Z czasem zaczęłam się intensywnie rozwijać. Trafiłam m.in. do Centrum Rękodzieła Ludowego, a obecnie jestem w trakcie kształcenia w szkole ceramicznej Ceramiq. Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła oficjalnie nazwać się ceramikiem. Chociaż prawda jest taka, że uczę się cały czas. Eksperymentuję, szukam, sprawdzam… i dalej lepię.
Na co dzień prowadzę kameralne warsztaty ceramiczne, na które można przyjść bez żadnego doświadczenia. Nie trzeba nic umieć – wystarczy chcieć pobrudzić ręce i na chwilę się zatrzymać.
Tworzę też krzywuski – kubki, które są trochę powyginane, nieidealne, ale dzięki temu idealnie leżą w dłoni i naprawdę umilają poranki (nawet te cięższe).
Przez długi czas myślałam, że ceramika zostanie tylko moim spokojnym hobby, czymś co robię po godzinach, dla siebie. Kiedy znajoma zaproponowała mi prowadzenie warsztatów, wydawało mi się to totalnie abstrakcyjne… ale dałam się namówić. I tak właśnie jestem tutaj.
Z czasem zaczęłam się intensywnie rozwijać. Trafiłam m.in. do Centrum Rękodzieła Ludowego, a obecnie jestem w trakcie kształcenia w szkole ceramicznej Ceramiq. Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła oficjalnie nazwać się ceramikiem. Chociaż prawda jest taka, że uczę się cały czas. Eksperymentuję, szukam, sprawdzam… i dalej lepię.
Na co dzień prowadzę kameralne warsztaty ceramiczne, na które można przyjść bez żadnego doświadczenia. Nie trzeba nic umieć – wystarczy chcieć pobrudzić ręce i na chwilę się zatrzymać.
Tworzę też krzywuski – kubki, które są trochę powyginane, nieidealne, ale dzięki temu idealnie leżą w dłoni i naprawdę umilają poranki (nawet te cięższe).